Zawsze razem do celu

Wywiad z Bartoszem Wolff, Prezesem GRUPY WOLFF

Zmierzenie się z poglądami największych wizjonerów XX w. jak Steve Jobs, Henry Ford czy Walt Disney to nie lada wyczyn. Nic więc dziwnego, że przekonanie naszego gościa do wywiadu nawiązującego do ich tez nie było łatwym zadaniem. Po wymianie kilkunastu maili udało się. Zapraszam na rozmowę z Bartoszem Wolffem – prezesem GRUPY WOLFF.

Redakcja: Steve Jobs mawiał, że w DNA Apple – firmy stricte technologicznej – tkwi przekonanie, że technologia to za mało. Wierzymy, że dopiero technologia połączona z humanizmem daje wyjątkowe rezultaty.  Jak Pan określiłby to coś, co leży u podstaw DNA GRUPY WOLFF?

Bartosz Wolff: Apple i GRUPA WOLFF… Hm… Myślę, że jest to ciekawe porównanie przedsiębiorstw o zupełnie innej skali, działających w dwóch różnych branżach, ale równie mocno wierzących w innowacyjność. Tak czy inaczej DNA firmy to jej ludzie i nie myślę tu tylko o Stevie Jobsie. Przecież nawet jego najbardziej szalony pomysł nie mógłby zostać zrealizowany bez grupy osób, które w niego wierzyły i z nim współdziałały. Myślę, że dość podobnie jest w ramach GRUPY WOLFF.

R: Peter F. Drucker – jeden z najwybitniejszych myślicieli i teoretyków zarządzania XX wieku – twierdził, że kultura organizacyjna zjada strategię na śniadanie. Czy zgodziłby się Pan z tym sformułowaniem?

BW: To jest bardzo ciekawe i prawdziwe stwierdzenie, które ostatnio usłyszałem od naszego szefa marketingu. Myślę, że przedsiębiorstwo każdej wielkości doświadczyło przynajmniej raz sytuacji, gdy przygotowana strategia rozwoju (zdaniem właścicieli nawet najlepsza) spaliła na panewce, ponieważ organizacja – czyli pracownicy – nie była na nią przygotowana.

Takie sytuacje szczególnie często mają miejsce w chwili gwałtownego rozwoju przedsiębiorstwa. GRUPA WOLFF, która co roku zwiększa zatrudnienie o kilkadziesiąt procent, również nie uniknęła tego typu problemów, jednak dzięki ogromnemu zaangażowaniu nas wszystkich udało nam się minąć większość mielizn bez strat.

R: Tym razem odniosę się do słów Henry’ego Forda, który stwierdził, że porażka daje możliwość rozpoczęcia czegoś na nowo w sposób lepiej przemyślany. W biznesie nie jest możliwe, aby nie popełniać błędów. Nawet wspomniany wcześniej Steve Jobs wielokrotnie podejmował nietrafione decyzje. Czy w GRUPIE WOLFF, która realizuje przecież setki projektów w branży przemysłowej, zdarzają się potknięcia? Jakie jest Pana podejście do tego zagadnienia?

BW: Kiedyś usłyszałem od jednego z szefów oddziału, że z jednej strony nienawidzi faktu ciągłego poszukiwania przez firmę nowych kierunków rozwoju, bo to oznacza nieustanne zmiany, z drugiej jednak strony rozumie te działania, ponieważ dają mu poczucie bezpieczeństwa.

Każda organizacja działająca na konkurencyjnym rynku jest jak oddział wojska na polu walki. I zgodnie z jedną z zasad generała Sun Zi przetrwają tylko ci, którzy znają przeciwnika lepiej niż siebie samego, mają plan i pozostają w ciągłym ruchu. Ruch ten jest oczywiście zagrożony możliwością potknięcia. Jeżeli jednak stoi się na kilku „nogach”, szansa upadku i przegranej jest znikoma.

Druga, ale równie ważna zasada, jaką się kierujemy, to „zawsze razem do celu”. Odnosi się to zarówno do współpracy wewnątrz naszej organizacji, jak również do współpracy z naszymi klientami. Jak wspomniałeś, budujemy polski przemysł już ponad 20 lat. Przez ten czas z sukcesem zrealizowaliśmy tysiące projektów. Nie zawsze wszystko szło gładko. Nigdy jednak nie zostawiliśmy naszego partnera w potrzebie. Zawsze dążyliśmy do celu razem.

R: Czy Pan pozwala sobie oraz swoim pracownikom na błędy, licząc, że niestandardowe działanie może przynieść innowacyjne rozwiązanie?

BW: Jestem przekonany, że każda osoba zaangażowana w rozwój GRUPY WOLFF wie, że akceptuję popełnianie błędów, a nie akceptuję zaniechania czy lenistwa. Dlaczego tak otwarcie o tym mówię? Ponieważ patrząc na naszą organizację, jestem z niej osobiście bardzo dumny.

R: Z kolei Walt Disney mawiał, że jeśli potrafisz o czymś marzyć, to potrafisz także tego dokonać. O czym w 2015 roku, z biznesowego punktu widzenia, marzył Bartosz Wolff, co spełniło się w roku 2016?

BW: Myślę, że pewne marzenie zrodziło się w mojej głowie jeszcze wcześniej. Chciałem stworzyć przedsiębiorstwo, które będzie gotowe do realizowania nawet najtrudniejszych zadań w obszarze instalacji technologicznych wykorzystujących produkty zagrożone zapłonem i wybuchem. Prace te miały być wykonywane w obszarach wybranych przez naszych klientów, jak również kompleksowo w wersji pod klucz. Stąd m.in. intensywny rozwój własnego biura projektowego.

Przez ostatnie dwa lata prowadziliśmy liczne negocjacje z firmami, których produkty zamykały niezbędne dla nas portfolio. Nie chcieliśmy być kolejnym ogniwem w łańcuszku dostaw, tylko generalnym dystrybutorem. Pod koniec 2016 roku mogę bez wstydu powiedzieć, że oba zadania udało się zrealizować.

Polski i europejski rynek bardzo pozytywnie zareagowały na pomysł stworzenia z GRUPY WOLFF „integratora Atex” – pokazują to napływające do nas zapytania i zamówienia. Udało się nam również doprowadzić do końca moje osobiste marzenie – w roku 2016 rozpoczniemy produkcję specjalistycznych komponentów niezbędnych w strefach zagrożenia wybuchem. Między innymi z tego powodu w podkrakowskich Balicach prowadzimy, mocno już zaawansowaną, budowę nowej siedziby wraz z halą produkcyjno-magazynową.

R: Idąc tym tropem, o czym Bartosz Wolff marzy teraz, a tym samym – czego możemy się spodziewać w kolejnych latach?

BW: Mam jedno ciche marzenie. Jeżeli uda się je zrealizować, to myślę, że nadejdzie czas na swobodny lot. Pragnę, żeby GRUPA WOLFF w ciągu najbliższych kilku lat spenetrowała rynki europejskie, a do końca roku 2030 stała się międzynarodowym graczem w mocno specjalistycznym obszarze, jakim jest bezpieczeństwo wybuchowe i procesowe w przemyśle.

R: Steve Grounds, autor wielu książek o tematyce biznesowej, twierdzi, że z jasnej wizji wyłonią się konkretne cele, które pozwolą rozpocząć działanie. Sugeruje tym samym, że wizja, czyli jasne wyznaczenie kierunku, w którym idzie firma, jest podstawą jej rozwoju – wizja pozwala wyznaczać i realizować cele. Czy zgadza się Pan z tym kierunkiem myślenia?

BW: Nie można się nie zgodzić z tym stwierdzeniem. Wystarczy powrócić do czasów, kiedy żył jeden z największych wizjonerów – Steve Jobs. Spróbujmy porównać Apple za jego czasów i dziś. Myślę, że wnioski będą najlepszym potwierdzeniem tego stwierdzenia.

Jeśli chodzi o wizję GRUPY WOLFF, to mogę ją ująć jednym zdaniem – bezpieczny przemysł, lepszy świat. Chcemy inspirować zakłady przemysłowe, aby stosowały w swoich procesach najwyższe standardy w zakresie bezpieczeństwa wybuchowego oraz procesowego i w ten sposób chroniły swoich pracowników, swoje mienie oraz środowisko naturalne. Nie zgadzamy się na podejście w stylu „zróbmy cokolwiek, żeby tylko się nas nie czepiali” – to nie jest nasza bajka. W ten sposób, zaczynając od obszaru, który jest nam najbliższy, dokładamy małą cegiełkę do budowy lepszego świata.

Ten aspekt traktujemy jednak znacznie szerzej. Przykładowo nie toleruję marnotrawstwa, nie jest istotne, czy chodzi o drobiazg, czy dużą sprawę – po prostu nie godzę się na marnotrawstwo. Dlatego kiedy w firmowej lodówce kolejny raz natknąłem się na trzy otwarte kartony skwaszonego mleka, stwierdziłem, że nie jest to spójne z naszą wizją. W ten sposób nie budujemy lepszego świata.

Z naszego punktu widzenia to „tylko” litr może dwa skwaszonego mleka. Patrząc jednak przez pryzmat 7 mld ludzi zamieszkujących ziemię, to poważna strata dla środowiska. Każdego dnia w ten sam sposób marnuje się przecież miliony litrów mleka, które wcześniej trzeba zapakować w kartony powstałe z drzew, przetransportować, wykorzystując przy tym paliwo itd.

W mojej ocenie lepszy świat to także zaufanie. W sferze biznesowej jest to bardzo ważny czynnik, zarówno na zewnątrz, w kontaktach z klientami, jak i wewnątrz, czyli w relacjach pracownik–pracownik czy też dział–dział. Bez zaufania żaden związek nie przetrwa, a czym innym jest organizacja jak nie pewnego rodzaju związkiem? Podobnie jak w związku dwóch osób tak i w firmie możemy się spierać, nie zgadzać z sobą, ale na końcu musimy ufać, że druga strona w gruncie rzeczy chciała dobrze dla firmy. Tylko w ten sposób będziemy mogli iść dalej, w tym samym kierunku.

To właśnie w te rzeczy wierzymy i na ich podstawie chcemy budować kulturę organizacyjną GRUPY WOLFF, bo firmy, za którymi stoją mocne wartości i trwałe podstawy, są silniejsze i bardziej odporne na koniunkturę rynku i konkurencję. Po prostu z takimi firmami ludzie chcą współpracować.

R: Jak Bartosz Wolff chce zrealizować swoją wizję?

BW: Chcemy być najbardziej profesjonalnym, świadczącym usługi najwyższej jakości partnerem dla naszych Klientów w obszarze bezpieczeństwa wybuchowego, procesowego oraz bezpiecznego prowadzenia produkcji opartej na niebezpiecznych substancjach. Myślę, że w tym obszarze już teraz jesteśmy jednym z najlepszych i najbardziej innowacyjnych przedsiębiorstw na rynku polskim i międzynarodowym. Dla nas natomiast cel jest jeden – chcemy być najlepsi.

Nasze działania muszą być spójne z wartościami, o których mówiłem wcześniej. Aby tak jednak było, każdy pracownik musi być ich świadomy, a co najważniejsze, musi się z nimi utożsamiać. Naszą rolą jest więc dobierać ludzi, którzy patrzą na świat w podobny sposób.

Moim celem jest, aby około 2030 roku mógł rozpocząć się proces przekazywania schedy, GRUPY WOLFF, w ręce kolejnego członka naszej rodziny. To jest chyba najdalsza wizja, jaką mam gdzieś z tyłu głowy.

Na temat rozmówcy

Bartosz Wolff, 43 lata, od 6 lat prezes GRUPY WOLFF

W 1994 roku dr hab. inż. Andrzej Wolff otwiera w Krakowie Biuro Inżynierskie Tessa, które staje się zalążkiem dzisiejszej GRUPY WOLFF. Przez pierwsze lata istnienia firma stawia na wiedzę inżynierską, co pozwala jej zdobyć zaufanie kolejnych firm. Dr Wolff zatrudniał w firmie najlepszych studentów Wydziału Chemii Politechniki Krakowskiej, gdzie równolegle pełnił funkcję pracownika naukowego.

W roku 2010 w jeszcze ówczesnej Tessie rozpoczyna się proces sukcesji, w ramach której stery nad firmą przejmuje starszy syn – Bartosz Wolff.

Wcześniej przez kilka lat współpracował on z klientami firmy w najważniejszych obszarach jej działalności, tj. w zakresie bezpieczeństwa wybuchowego i procesowego oraz urządzeń dla proszków oraz cieczy. W ten sposób zdobył niezbędną wiedzę na temat rynku, na którym przyszło mu funkcjonować.

Pod wodzą nowego managera następuje dynamiczny rozwój firmy, która w ostatnim czasie notuje kilkudziesięcioprocentowy wzrost zatrudnienia każdego roku.